Tadeusz Borowski: Farewell to Maria (From Polish)

Farewell to Maria
By Tadeusz Borowski
Translated by A.Z. Foreman

Tadeusz Borowski was imprisoned at Auschwitz. His fiancée Maria, in Birkenau. Tadeusz worked as a roofer and managed to see her on occasion. As the war wore on, he was moved to Duatmergen, and then to Dachau where he was liberated by the allied advance.

If you are living, then remember
that I still am. But do not come
to me. In this black swollen night 
snowflakes stick to the panes like gum.

Wind wheezes. Naked tree-shapes smack
the windows. Over me like smoke
from blown-out towns and battle fronts
the boundless deaf blunt darkness floats.

Horridly quiet. Why've I lived
so long? Now, only bitter pain. 
Do not come back. My love all went 
up in the crematorium flame. 

There you were mine. Your body, covered
in abscesses and scabies, rose 
up like a cloud. There you were mine,
from heaven, from fire. Burned out. Case closed.  

You will not come back to me. Neither
will the fog-drunken wind return.
The dead won't rise from common graves, 
the brittle ash cannot unburn.  

Don't. Don't come back. It was all play,
theatrics, figments of the mind!
Your love is circling over me
like human smoke above the wind.  

Tadeusz eventually learned that Maria had made her way to Sweden. The two finally married in 1946. Five years later, he became involved with another woman. Three days after the birth of their daughter, Tadeusz stuck his head into an oven and gassed himself to death. 

The Original:

Pożegnanie z Marią

Jeżeli żyjesz -- to pamiętaj,
że jestem. Ale do mnie nie idź.
W tej nocy czarnej, opuchniętej
śnieg się do szyb płatami klei.

I gwiżdże wiatr. I nagi kontur
drzew bije w okno. I nade mną
jak dym zagasłych miast i frontów
płynie niezmierna, głucha ciemność.

Jak strasznie cicho! Po cóż było
aż dotąd żyć? Już tylko gorycz.
Nie wracaj do mnie. Moja miłość
jest zżarta ogniem krematorium.

Stamtąd cię miałem. Twoje ciało
w świerzbie, w flegmonie tak się pięło
jak obłok wzwyż. Stamtąd cię miałem,
z niebiosów, z ognia. Przeminęło.

Nie wrócisz do mnie. Razem z tobą
nie wróci wiatr, co mgłą się opił.
Nie wstaną ludzie z wspólnych grobów
i nie ożyje kruchy popiół.

Nie chcę, nie wracaj. Wszystko było
grą naszą, złudą, czczym teatrem.
Krąży nade mną twoja miłość
jak dym człowieka ponad wiatrem

No comments:

Post a Comment